Wróciłam do domu i zniszczyłam wszystkie rzeczy przypominające mi jego .Byłam mega przybita , otworzyłam butelkę wina. Wypiłam już połowę , gdy do mieszkania wszedł mój brat .Kucnął koło mnie
- Ej Viki co jest ?
- James - wybełkotałam szlochając
- Ty jesteś pijana , zapomniałaś że nie pijesz ?
Dalej coś mamrotałam pod nosem.
-On mnie zdradza - znowu łzy popłynęły
Oliver zerwał się na dwie nogi
-Zabije gnoja, nie daruję mu tego zobaczysz!
I wybiegł. Nie próbowałam go zatrzymywać ani nic , byłam całkowicie zalana.
Wieczorem oglądałam jakiś horror , w którego połowie zasnęłam.
Rano obudziło mnie pukanie do drzwi , powoli wygramoliłam się z łóżka.
Strasznie bolała mnie głowa
-Pani Victoria Szczawińska? -zapytał średniego wzrostu mężczyzna
-Tak , o co chodzi ? - zapytałam się lekko zdziwiona
-Policja , pójdzie pani ze mną . Mamy pewną sprawę do wyjaśnienia.
-Ale o co chodzi ? - nie odpuszczałam
- Dowie się pani wszystkiego na komendzie.
Ubrałam się, wzięłam torebkę i wyszłam.
Przesłuchiwał mnie ponad 2 godziny. I tak nic mi nie udowodnił i nie udowodni .
Ja nie pobiłam Jamesa,
nie wiem co on nagadał temu policjantowi , mści się za to że go zostawiłam ?
Niech się mści , idiota , i tak nic mi nie udowodnią przecież .
Jak mnie wypuścili , od razu do niego poszłam.
- A jednak wróciłaś ?
- Nie łudz się że do Ciebie wrócę.
Bóg cie opuśił nasyłając na mnie Policję ?
Oboje wiemy że to nie ja Cię pobiłam , więc nie ściemniaj tylko powiedz prawdę .
-Pożałujesz , że mnie zostawiłaś , zobaczysz . Żałuj już teraz.
Zauważyłam , ze nic tu po mnie i wyszłam nie zdając sobie sprawy z tego że to dopiero początek moich kłopotów.W pracy czekała na mnie nie ciekawa rozmowa z szefową .
-Victoria ?
-Słucham ?
-Mogłabyś przyjśc do mnie ?
Czułam że chodzi o to mniemane pobicie , wzięłam głęboki oddech.
-Słucham, o co chodzi ?
-Czy to prawda o tym pobiciu .. no , że to ty ?
Wiesz , że muszę Cię zawiesić ?
-Proszę tego nie robić , ja nic nie zrobiłam
-Przepraszam muszę , wez sobie parę dni wolnego i poczekaj aż to ucichnie .
Nie mogę pozwolić sobie na kompromitację , zrozum.
Nikt mi nie wierzył , to nie było fer .
Wybiegłam z tamtąd , usiadłam na ławce , wyciągnęłam swój telefon.
Masę nieodebranych połączeń od dziennikarzy, którzy dzwonili pewnie z pytaniami o jedno.
Chciałam zadzwonić do Olivera wyżalić się , ale nie odbierał .
___________________________________
Hej :*
Rozdział podoba się ?
Komentarze mile widziane :))
Mnie się podoba :)
OdpowiedzUsuńNie jestem w stanie się domyślić co dalej będzie.
Pozdrawiam i powodzenia.. :*
Ooo zadymy - to lubię!
OdpowiedzUsuńViki musi być twardsza! Nie może się tak załamywać ;) Spinamy poślady i już :)
Do następnego.
Weny i buziaki ;*